Ogórek, ogórek peksesu mam garniturek

Ogórek, ogórek peksesu mam garniturek

autorem artykułu jest Aleksander Sowa


Był to pierwszy autobus z prawdziwego zdarzenia, który wyjechał na nasze drogi po wojnie. Wcześniej Państwową Komunikację Samochodową uskuteczniano sprzętem z demobilu. Były to najzwyklejsze samochody ciężarowe z drewnianymi skrzyniami ładunkowymi na których przewożono ludzi. Wiec kiedy pojawił się autobus zastępczy Jelcz 103 z nadwoziem mieszącym 25 pasażerów zasiadających na drewnianych ławkach był to już prawdziwy luksus. Jednak w 1959 roku nastąpiła prawdziwie przełomowa chwila, która mnie – jako slawistę z zamiłowania tak naprawdę 652383_inner_glowzastanawia. Przecież Czesi są tym narodem, który ma ogromny potencjał i doświadczenie w motoryzacji a nam jakoś zawsze bliżej było do innych. Wystarczy wspomnieć tu Włochów – (nie wywołując już niczym wilka z lasu Koreańczyków)… tak czy inaczej Jelczańskie Zakłady Samochodowe podpisały umowę o współpracy technicznej z czechosłowacką firma Karosa z Vysoke Myto i tak oto poczęto naszego długiego bohatera szos. Poczęcie to było raczej efektem świadomego macierzyństwa bo Czesi nam pomogli dostarczając dokumentację i gotowe wyroby a w zamian spłacaliśmy dług gotowymi już autobusami.



My produkowaliśmy tylko nadwozia, a całą resztę dostarczali nam miłośnicy piwa, bród i knedli. W istocie nasz ogór – czyli Jelcz 043 DAL był wiec Škodą 706 RTO z krajowym nadwoziem. Coś jak Daweoo Nubira, która jest niczym innym jak tylko Oplem Kadetem tyle, że w gorszym wydaniu ;-). Z ogóreczkiem było zupełnie inaczej. Szybko zaczęliśmy poprawiać naszych południowych sąsiadów. Bo co dwie głowy to nie jedna. Spawanie acetylenowo-tlenowe zastąpiono zgrzewaniem punktowym z dociskiem pneumatycznym albo hydraulicznym (Czesi stosowali docisk nożny), przy oprzyrządowaniu do wykonywania szkieletu nadwozi zastosowano uchwyty pneumatyczne w miejsce mechanicznych i stale zmieszały się nakłady pracy niezbędne do wykonania jednego autobusu. Najpierw (1959 r.) było to aż 2375 roboczogodzin, potem (1970 r.) tylko 863 a ostatecznie (1978 r.) zaledwie 480. To się nazywa prawdziwy postęp w szeregach mas pracujących miast i wsi!



Pojawiły się również wariacje na temat. Typ 272 MEX z 1963 roku mieszczący 83 pasażerów dla MZK czy MPK, rok później luksusowa wersja turystyczna z uroczymi dodatkowymi szybkami na krawędzi dachu dla tylko 35 osób (014 LUX) a nawet przegubowa wersja dla 136 (AP-02) albo 144 osób (021). Pojawiła się również 36 osobowa przyczepa w której było zawsze zimno jak diabli, oraz wersje z drzwiami sterowanymi pneumatycznie. Ruszył tez eksport.



Wszystkie Ogórki jak wspominają ich kierowcy były doskonałymi samochodami, za wyjątkiem ich słabych hamulców. Ich silniki były tak elastyczne, że dziś nikt już tego nie umie sobie wyobrazić ale na ostatnim biegu można było przyspieszać bez szarpnięć od 40 km/h. Która Setra, Scania czy nawet Solaris to dziś potrafi? ;-)



Więcej przeczytasz w mojej książce „Legendy Naszej Motoryzacji” .





Aleksander Sowa

———————-

www.wydawca.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

hastagi na stronie:

#jelcz ogĂłrek sprzedam #jelcz 043 sprzedam #jelcz rto sprzedam #sprzedam jelcz ogĂłrek #autobus ogĂłrek sprzedam #jelcz ogorek sprzedam #jelcz z demobilu

Authors

Related posts

Top